Rumunia stanie się regionalnym eksporterem gazu?

,

Rumuński urząd regulacji energetyki (ANRE) ogłosił, że w kwietniu br. po raz pierwszy obowiązkowy udział gazu importowanego (de facto rosyjskiego) w ofercie dostawców krajowych może wynieść 0%. Urząd przewiduje, że sytuacja ta może utrzymać się do końca roku. W konsekwencji, po raz pierwszy od wielu lat całość rumuńskiego zapotrzebowania na gaz może zostać pokryta wyłącznie ze źródeł krajowych. Co więcej, w związku ze spadkiem zapotrzebowania wewnętrznego i potencjałem wzrostu wydobycia, w perspektywie średnioterminowej Rumunia z importera może stać się regionalnym eksporterem surowca.

Informacja rumuńskiego regulatora, który co miesiąc na podstawie składanych nominacji publikuje w formie decyzji obowiązkowy udział miksu gazu krajowego i importowanego w ofercie dostawców na rynku rumuńskim oznacza, że najprawdopodobniej do końca roku całość zapotrzebowania na surowiec zostanie pokryta z krajowego wydobycia. Należy przy tym zaznaczyć, że informacja ANRE oznacza jedynie, że gaz pochodzący z importu nie musi być sprzedawany (mieszany z krajowym), nie oznacza natomiast konieczności zupełnej rezygnacji z tego źródła zaopatrzenia. W praktyce, ze względu na znaczną różnicę w cenie gazu rosyjskiego i krajowego, sprzedaż surowca pochodzącego z zagranicy byłaby jednak nieopłacalna dla spółek obrotu. Wynika to m.in. z polityki Bukaresztu, który w celu utrzymywania niskich cen surowca wyznacza dla całej produkcji krajowej ceny regulowane, średnio o połowę niższe niż cena surowca pochodzącego z importu (przykładowo w 2013 r. średnia cena importowanego surowca wynosiła 28,2 EUR/MWh a krajowego 11,8 EUR/MWh). Pozwala to Rumunii na utrzymywanie najniższych cen gazu dla odbiorców końcowych w całej UE.

Brak konieczności uwzględniania przez spółki obrotu miksu gazu importowanego i krajowego w swoich ofertach jest w pierwszym rzędzie konsekwencją obserwowanego od kilku lat spadku zapotrzebowania na surowiec ze strony odbiorców przemysłowych i gospodarstw domowych (m.in. z uwagi na kryzys, systematyczną poprawę efektywności energetycznej oraz warunki pogodowe). Jeszcze w 2006 roku Rumunia zużywała ok. 17,2 mld m3 gazu rocznie, zaś obecnie zużycie waha się w granicach 10-11 mld m3. Z kolei ze względu na utrzymujące się na względnie stałym poziomie wydobycie (ok. 10 mld m3 rocznie w 2014 r.) udział gazu importowanego w całkowitym zapotrzebowaniu spadał rok do roku. Obecna decyzja regulatora jest więc pochodną tego trendu, bowiem wyznaczanie przez ANRE udziału gazu importowanego w ofercie dostawców wynikało z konieczności zapewnienia odpowiedniej podaży surowca na rynku.

Należy podkreślić, że Rumunia nie jest związana żadnym bezpośrednim kontraktem długoterminowym ze stroną rosyjską (Gazpromem), ani na poziomie rządowym, ani na poziomie spółek państwowych. Dotychczasowy import rosyjskiego gazu realizowany był bowiem przez działających w Rumunii pośredników (WIEE oraz Imex Oil), którzy powiązani są kapitałowo z Gazpromem lub kapitałem rosyjskim. Poszczególne spółki obrotu na rynku rumuńskim musiały więc zawierać umowy już bezpośrednio z tymi dwoma podmiotami. W efekcie odejście od konieczności uwzględniania gazu rosyjskiego w krajowym zużyciu nie niesie dla Bukaresztu bezpośrednich konsekwencji finansowych w postaci klauzuli „take or pay” (ryzyko to biorą na siebie co najwyżej spółki obrotu). W obecnych uwarunkowaniach stawia to stronę rumuńską w korzystnej sytuacji.

Warto zaznaczyć, że utrzymanie się w najbliższych latach możliwości pokrywania przez Rumunię całości zapotrzebowania na gaz z własnych źródeł nie jest w pełni przesądzone z uwagi na wyczerpywanie się krajowych złóż. Z drugiej strony potencjał eksploatacji gazu ziemnego na rumuńskich wodach terytorialnych Morza Czarnego wskazuje, że w perspektywie średnioterminowej ok. 5-7 lat, Rumunia mogłaby stać się eksporterem surowca (projekcje przewidują nawet do 6 mld m3 nadwyżki w 2023 r.). Gaz ten mógłby trafiać na rynek regionalny. W tym celu rumuński OSP musiałby jednak zmodernizować wewnętrzną sieć przesyłową oraz wybudować łączniki z sieciami państw sąsiednich, gdyż w chwili obecnej Rumunia jest w rzeczywistości gazową „wyspą”. Aktualne plany rozwoju sieci wskazują jednak, że realizacja większości tych planów przewidywana jest na 2019 r., co zbiegać się może w czasie z początkiem komercyjnego uruchomienia złóż offshore