Czy będziemy kupować ropę i energię w euro?

,

Świat wchodzi w bardzo niebezpieczny etap polityki interwencjonizmu, gdzie w odpowiedzi na ostatnie działania USA, UE zapowiada regulację wy­muszającą rozliczenie dostaw energii w tym ropy w EUR – oznaczać to bę­dzie wojnę walutową o wartości do 300 mld EUR w skali rocznej, co będzie miała daleko idące reperkusje dla pol­skiego rynku energii i naszych odbior­ców.

Na 2019 r. zaplanowano konsultacje w sprawie wstępnej propozycji legi­slacyjnej KE, dotyczącej indeksowania cen nośników energii w tym m.in. cen ropy naftowej w oparciu o euro, co po­średnio oznacza odejście od wylicza­nia podstawowych cen w całym sekto­rze energetycznym za pomocą dolara. Szacuje się, że w skali rocznej, wydatki UE związane z importem energii, które są dokonywane w USD, wynoszą 255 mld EUR. Dla porównania: całkowity koszt importu energii UE określa się na około 300 mld EUR, co oznacza, że 85% energii kupowane jest w walucie niekontrolowanej przez UE.

W związku z realizowaną przez Unię polityką interwencjonizmu, stanowić będzie to z dużym prawdopodobień­stwem przedmiot przyszłych regula­cji. Zależeć będzie to oczywiście od uwarunkowań rynkowych oraz pozycji ekonomicznej USA. Jak dotąd, w UE brakuje mechanizmów pozwalających na wymuszanie rozliczeń w walucie euro. Planowane jest także wpro­wadzenie tej konstrukcji do innych sektorów gospodarczych, m.in. do przemysłu metalowego, czy produkcji transportowej.

Podnosi się argumenty polityczne w tej kwestii, podając przykład kon­trowersyjnego wpływu decyzji USA, o nałożeniu sankcji na Iran, na przyszłe uwarunkowania rynkowe UE.

Propozycja uwzględnia rynkowe po­dawanie benchmarku ropy naftowej w euro przez uczestników rynku oraz podmioty pełniące funkcję informa­cyjną w stosunku do niego. Docelo­wo chodzi o odniesienie cen referen­cyjnych do euro. W wypowiedziach urzędników UE wspomniano o zaku­pach awaryjnych zapasów ropy nafto­wej w EUR.

Akt prawny należy obecnie do tzw. „soft low” UE, co oznacza, że nie po­siada mocy prawnie wiążącej.